(Tak naprawdę to wszyscy wiemy, że nie potrafię napisać nic na poważnie)
Cześć ~
Z racji tego, że wczorajszy post był niewypałem niedopracowany, stwierdziłam, że pora spisać jednak coś, co może nada się do publikacji.
Co może robić Kruczek? Krakać. W takim razie nietrudno wymyślić co będę dzisiaj pisać.
Postanowiłam zsiąść na Vocaloidy i troszkę sobie ponarzekać. Mogę?
W każdym bądź razie - czy jesteś fanem Vocaloid czy nie, pewnie słyszałeś o pewnej niewieście, która odznacza się tym, że ponad 90% jej fanów nie jaka jest prawidłowa nazwa jej atrybutu (serio? por?). Czyli jak zwykle - Hatsune Miku!
Przyznać się, kto ją zna? Ha! Wiem, że Wy też. Głównie przez nią znam teraz Vocaloidy, więc nie mogę na nią tak narzekać. Jednak pytanie mam inne - Co ją czyni taką popularną?
Piskliwy głosik, powiecie? Otóż nie. Chociaż szkoda, że większość osób ją używa tak, że wydaje się piszczeć gorzej niż ja, kiedy zobaczę pająka. Nie tym powinna się odznaczać. Chociaż jej sława mnie dość irytuje, to jednak gdyby ludzie wiedzieli, jakie cuda można robić z tymi syntezatorami... Ha, przecież one nie brzmią ludzko, tak? Cóż, gdy się operator nie postara, to można zepsuć całe brzmienie, ale gdy się postara...
Ta sama Miku? Nie sądzę. Tak samo z innymi Vocaloidami. Każdy ma w sobie potencjał, może nie jest z nich tak łatwo wydobyć dobrego brzmienia, gdzie mamy na przykładzie Lily, która dobrze użyta jest piekielnie dobra. Chociaż użyć dobrze Lily, to trudność. Skoro brzmienie każdego Vocaloida zależy od użytkownika, to w sumie nie ma złych Vocaloidów, prawda?
Chodzi mi głównie o to, że niektórzy na przykład lubią tylko te najpopularniejsze, mówiąc, że te mniej nie mają nawet prawa być nazywanymi Vocaloidami. Cóż, takie podejście mnie irytuje, co mnie między innymi zachęciło do napisania tego posta.
Także ten... Ja już sobie pójdę.
(Mysza, wyjustowałam to! Zadowolona? :3)
